Dinozaury pojawiły się na świecie ok. 240 milionów lat temu. Wymarły ok. 66 milionów lat temu.
Najstarsi znani przodkowie koni – małe leśne ssaki – Eohippus pojawiły się ok. 50 mln lat temu i ewoluowały stopniowo w Mezohippusa ok. 35 mln lat temu, Maryhippusa ok. 15 mln lat temu, Pliohippusa ok. 5 mln lat temu. W tym samym okresie co Pliohippus pojawiły się na ziemi Mamuty.
Konie, które znamy dziś wywodzą się bezpośrednio od kolejnego etapu ewolucji Eohippusa: Equusa; pojawiły się one… ok. 4mln lat temu w Ameryce Północnej. Stamtąd ich stada rozprzestrzeniły się przez Alaskę i Rosję po całej Euroazji.
Homo Sapiens zaś pojawił się na Ziemi zaledwie ok. … 300 000 lat temu (jak wskazują pierwsze odnalezione szczątki naszego gatunku odkryte w Maroku). W Europie zaś pojawiliśmy się ok. 45-50 tyś lat temu. Czyli żyjemy na ziemi dobre 3,5 mln lat krócej niż konie… Choć nasi przodkowie z początków epoki kamienia łupanego Homo Habilis (człowiek zręczny przodek Homo Sapiens), pojawili się na świecie niewiele później niż Equus (ok. 2,5 mln lat temu).
Pierwsze dowody zainteresowania człowieka końmi datowane są na ok. 30 tyś. lat temu – są nimi malowidła naścienne w jaskini Chauveta we Francji, póżniej w ok. 25 tyś lat temu powstały malowidła cętkowanych koni w jaskini Pech Merle, oraz wielkie malowidła w Jaskini Lascaux również we Francji. Zaś w Hiszpanii w jaskini Ekain odnaleziono wierne odtworzenia sylwetek koni sprzed 14 tysięcy lat. Znane są także przedstawienia w formie rzeźbionych figurek koni z kości… mamuta (mamuty wyginęły w większości ok. 10 000 lat temu, czyli współdzieliły kulę ziemską z końmi przez ok. 3 mln 900 lat, zaś z naszym gatunkiem przez ok. 290 000 lat).
Choć trudno nam wyobrazić sobie świat sprzed milionów i tysięcy lat, ten krótki przegląd dat oparty na badaniach archeologicznych (https://www.projektpulsar.pl/srodowisko/2282247,1,kiedy-kon-stal-sie-rumakiem.read) ma na celu zwrócenie uwagi na antropocentryczną narrację i perspektywę naszej egzystencji. Podczas, gdy nasz sukces ewolucyjny i poczucie wyższości gatunkowej ma mocno przesadzone korzenie, gdy spojrzymy na ranking długości przetrwania różnych gatunków zwierząt, czy choćby samych ssaków, oraz zaprzecza udziałowi w naszym sukcesie gatunków innych zwierząt.
Epoka kamienia łupanego w rękach homo sapiens na ziemiach polskich zostawiła najstarsze ślady sprzed ok. 40 000 lat, epoka brązu rozpoczęła się zaledwie ok. 5400 lat temu. 5 500 lat temu dojono już konie, a wczesne próby ich oswojenia, jazdy konnej, zorganizowanej hodowli podejmowano – jak udało się niedawno ustalić badaczom z Helsinskiego Uniwersytetu na łamach magazynu „Science Advances” ok. 3500 lat temu (https://www.national-geographic.pl/historia/relacja-ludzi-z-konmi-jest-dluzsza-niz-sadzono-te-zwierzeta-dojono-juz-5500-lat-temu/)
Zatem proces wzajemnych wpływów konia na człowieka i człowieka na konia zaczął się w czwartym a być może i piątym tysiącleciu p.n.e.
A zmiany te są nie do przecenienia – rozpoczęły epokę transportu, mobilności, genetycznej wymiany pomiędzy położonymi daleko od siebie terytoriami. Przeszliśmy też transformację pod kątem naszej wrażliwości od okresu ok. 300 000 lat temu kiedy Homo heidelbergensis nasz przodek, polował na konie do czasów, kiedy Homo Sapiens zainspirowany ich siłą, wytrzymałością i łagodnością podjął z nimi kooperację.
Musieliśmy zatem stać się kimś naprawdę innym żeby móc dostrzec w koniu nie tylko ofiarę, ale także istotę godną podziwu i szacunku. Musieliśmy stać się kimś innym, żeby móc podejmować próby komunikacji i współpracy, a nawet wzajemnej opieki z koniem. Musieliśmy uznać w pokorze, że potrzebujemy nie tylko nóg i grzbietu koni, ale też ich ewolucyjnej mądrości, która stanowiła tysiące lat inspirację dla naszego gatunku.
Od tamtej pory, przez te wszystkie setki tysięcy lat koń i człowiek towarzyszyli sobie nawzajem. Koń był sposobem na ucieczkę, polowanie, wojnę, podróż, sport, rywalizację, pocztę, transport publiczny… Koń był przyjacielem i wykorzystywanym nieraz służącym. Aż do końca I wojny światowej, kiedy stopniowo konie zaczęto w tych różnych zastosowaniach zastępować maszynami, silnikami, końmi „mechanicznymi”.
Czyż nie mamy prawa mieć refleksji nad tym, że wra z I wojną światową i stopniowym rozstawaniem się z końmi nasza cywilizacja zaczęła tracić dotychczasowe osiągnięcia ewolucyjne na rzecz ośiągnięć cywilizacyjnych. Czyż nie ma prawa zdawać nam się, że wraz z rezygnacją z większego od nas i starszego od nas zwierzęcego przyjaciela rozpoczął się stopniowy rozpad więzi i człowieczeństwa. Doświadczenie mądrości własnego gatunku i gatunku który żył miliony lat przed nami, zostało zdewaluowane i uznane za nieefektywne, niemające ekonomicznego uzasadnienia. Tylko nasze serce ciągle tęskni za koniem.
Człowiek, który aż do pewnego momentu szukał w koniu inspiracji, uznał, że nie potrzebuje już konia, poradzi sobie sam.
Być może wybór wymagającej (zdającej się przestarzałą i nie mającą ekonomicznego uzasadnienia) drogi rozwoju i leczenia wśród koni jest wynikiem pragnienia zachowania wartości tych setek tysięcy lat, kiedy mimo mankamentów ludzkiej natury szukaliśmy inspiracji w przyrodzie i innych budzących nasz zachwyt stworzeniach, zachowując pokorę i zdolność do chronienia tego od czego zależy nasze życie.
Jeśli więc masz pragnienie, aby szukać zgubionej drogi do siebie samego, tajemniczej natury tak konia, człowieka jak i ogólnie świata znajdź w sobie odwagę by stanąć obok konia, wymienić z nim oddech, odzyskać kontakt z mądrością tych zwierząt jak i mądrością Twojego ciała… Serdecznie zapraszam